Analogicznie rzecz ujmując

To strasznie banalne, ale odkąd pamiętam interesowałam się fotografią. Brakowało mi kasy na aparat i pewności siebie, że jest sens się za to brać. Któregoś razu, dziś już nie pamiętam dokładnie jak poznałam przez Internet Anie. I tak nastąpił ciąg przyczynowo -skutkowy. Ania robi zdjęcia. Kiedyś pojechałam do niej i pożyczyła mi aparat. Wróciłam z nim do domu. Nikodem zobaczył parę zdjęć i zapytał „Chcesz robić zdjęcia?”, odpowiedź była bardzo krótka – Tak. Po paru dniach dostałam aparat. To było jak przeniesienie się w inny wymiar. Własny aparat, cóż może stanąć mi na przeszkodzie?

Obroniłam pracę licencjacką. I nikt poza mną nie rozumiał, że chcę się uczyć zdjęć, a nie być magistrem ekonomii. Nawet Nikodem miał wątpliwości czy to jest na 100% przemyślany wybór. Ale postawiłam na swoim. Pierwszy miesiąc kiedy zaczęłam szkołę wszyscy w domu skakali koło mnie jak koło jajka. Wybrałam Szkołę Kreatywnej Fotografii, jak sobie poradzę. Chociaż nie do końca czuli mój wybór, pomagali jak mogli. Jeździli, wywoływali, zawozili. Po jednym ze zjazdów stanęłam w domu i oświadczyłam, że potrzebuję aparat analogowy. Tata powiedział „Załatwimy to”. Wybraliśmy Canon T90. Tata „ Tego chcesz?” Ja „Tak”. „Na pewno? Będziesz nim robiła zdjęcia? Przecież dzisiaj są cyfrówki!” „Będę” i już nikt ze mną nie dyskutował. Po kolejnym zjeździe stanęłam ze łzami w oczach w domu i oświadczyłam, że chcę mieć ciemnie. Tata westchnął. Podejrzewam, że zgodził się tylko dlatego, że sam będąc młodym chłopakiem miał ciemnie i rozumiał to, albo wiedział, że to decyzja nieodwołalna. Nie pozostało mu nic innego jak powiedzieć „Załatwimy to.” Wybieranie, czekanie na wypłatę, liczenie, kalkulowanie, wysyłanie, płacenie. Trochę to trwało, zawaliłam kilka terminów na oddanie zdjęć w szkole, ale postawiłam sobie za punkt honoru, że każde zdjęcie, które oddam będzie przez mnie wywołane i tak (nie)cierpliwie czekałam. Po kilku tygodniach kurier przyniósł mi dwie paczki. W jednej był sprzęt w drugiej chemia i papiery. W końcu mogliśmy pogasić światła.

Nie wiem czy jest coś piękniejszego na świecie. Dopiero teraz wiem co to jest fotografia.  Uspokajania, uczy cierpliwości, a jednocześnie przyspiesza bicie serca. Wiesz, że to chemia, ale wciąż myślisz magia. Stoisz po ciemku w oparach wywoływacza, ale nie możesz przestać. Bolą cię oczy, nic nie widzisz, ale nie możesz przestać. Jeszcze tylko jedno zdjęcie, jeszcze tylko jedno…

Dziś wiem, że gdyby nie wsparcie bliskich, zaufanie Nikodema i rodziców w moje decyzje, nie znajdowałabym się w tym miejscu gdzie jestem, nie robiłabym tego co robię, nie miałabym możliwości spełniania swoich marzeń. Dużo pracy przede mną, ale zbyt dużo poświęciłam by teraz przestać. Rozwijanie siebie i swoich pasji jest warte każdej wydanej na to złotówki.

Każdej ciężko zapracowanej złotówki, wyrzeczeń kiedy idziesz do sklepu widzisz nowe zajebiste buty. I sto razy zastanawiasz się czy podejść do kasy i wyciągnąć z portfela te 300 zł, czy wrócić do domu i zamówić chemię, filmy i papier. I tak w końcu z bólem serca odkładasz buty na półkę. Dostajesz wypłatę, w tym samym dniu robisz przelew za szkołę i boli Cię serce, że tak ciężko pracowałeś i już jedna trzecia tej ciężkiej pracy ucieka ci z konta. I kiedy ustalasz grafik w pracy i zastanawiasz się, pracować żeby mieć więcej kasy czy wziąć wolne, żeby móc zrobić zdjęcia.

Kiedy wyciągasz zdjęcie z wywoływacza to przestaje mieć znaczenie, zapominasz o tych nowych butach, zapominasz o bólu serca, o kasie, o pracy. Masz banana na twarzy i nie możesz przestać. Nie możesz przestać, więc robisz dalej...




1 komentarze:

 

O mnie.

Fotografię traktuję poważnie. To moje być albo nie być. Albo raczej być. Bo pozwala mi być sobą. Niezbędne jest mi to do życia jak tlen...

Absolwentka Szkoły Kreatywnej Fotografii w Krakowskich Szkołach Artystycznych.
Kontakt: nieznajomska@gmail.com

www.facebook.com/nieznajomskafoto

Polecany post

Sylwia i Arek

 Bardzo miło wspominam plener Sylwii i Arka. Taka praca, to prawdziwa przyjemność. Oboje czuli się świetnie przed obiektywem, co było ...

Translate